Przejdź do głównej zawartości

Obiektywnie pomiędzy WWE, a TNA - Idealny sposób na alternatywę?


Widząc zapowiedź tej walki już przed tygodniem wiedziałem, że nie mogę jej przegapić. Jedna z najlepszych drużyn obecnie - The Wolves, na przeciwko jednej z największych drużyn w historii tego biznesu - Hardy Boys. Czy to może się nie udać? Oczywiście, że nie! Dlatego jest to idealny sposób dla TNA na zwrócenie na siebie uwagi. 

Pewnie dla wielu osób tak samo jak dla mnie możliwość ponownego oglądania w ringu charyzmatycznych braci Hardy to ogromna przyjemność. Oboje panowie byli jednym z głównych powodów dzięki, którym zacząłem zwracać uwagę te kilka lat temu na świat Wrestlingu i dziś okazali się jednym z głównych powodów, dla których postanowiłem przyjrzeć się ponownie najnowszej gali spod szyldu Total Nonstop Action.

Ten wpis nie ma na celu rozpoczęcia żadnej wojny między fanami WWE, a fanami TNA, która federacja jest lepsza. Odważę się jednak porównać do siebie te dwie federacje. Wiele osób, w tym także ja po tym jak TNA zmieniło stację z Spike TV na Destination America trzyma kciuki za federacje Dixie by udało się jej stworzyć idealną alternatywę dla programu WWE swoim "innym" sposobem bycia. Wiele osób pewnie by mogło powiedzieć, że sposobem na alternatywę jest Dywizja X jednak w momencie gdy ten pas jest szmacony i zmienia co tydzień posiadacza bez żadnej większej podbudowy to raczej nie trafione stwierdzenie. Dywizja Tag Team w TNA ma to czym przebija bez problemu tą znaną nam z federacji Vince'a. Dynamikę, prawdziwe akcje Tag Team'owe oraz brak schematyczności. To może być ten idealny sposób.

Jeśli chodzi o Tag Teamy w WWE od dłuższego czasu przebija się straszna schematyczność, której niestety nie poprawiały nawet wyjątki jak The Shield. Nie wiem jak Was, ale mnie już męczy ciągły identyczny booking walk drużynowych, który na tygodniówkach rzadko kiedy się różni. To samo się tyczy strasznie częstego używania walk sześcioosobowych złożonych z trzech panów dobrych i trzech złych czego byliśmy świadkami na Smackdown.. po raz kolejny.


Jestem pewny jednak, że takie argumenty już czytaliście, słyszeliście i mogą one Was nie przekonywać dlatego już przejdę do najważniejszego, czyli nie to co tak bardzo mnie odrzuciło, ale co mnie urzekło podczas ostatniego Impact Wrestling, a nie Smackdown.

Hardy Boys vs The Wolves, o którym wspomniałem w wstępie to walka drużynowa, która dla takich fanów walk Tag Team'owych jak ja zaspokaja to czego nie daje rady zaspokoić WWE swoją dywizją Tag Team. Pomiędzy obiema tymi drużynami da się wyczuć to co jest najważniejsze w takich walkach, czyli chemie drużynową między partnerami, oraz chemia między walczącymi ze sobą drużynami. Walka była dynamiczna i zacięta, przez co cały czas inna drużyna stawała w świetle reflektorów. Oczywiście również nie zabrakło momentu gdy jedna drużyna obija jednego zawodnika i w końcu dochodzi do podwójnej zmiany jednak i to szybko przerodziło się w dynamiczne show obu drużyn, w którym uczestniczyli wszyscy zawodnicy. Głównym zaletą jest zdecydowanie tempo w jakim jest prowadzona walka i brak dłuższych i nie ciekawych zastojów. W końcówce walki najlepiej widać na przykładzie braci Hardych dynamiczną współpracę.

Dla ciekawskich niżej link do końcówki walki. Jeśli nikt nie chce sobie zepsuć zabawy wynikiem, a jest ciekawy całej walki to zachęcam do obejrzenia ostatniego Impact Wrestling z 18 Stycznia.


Ten bardziej dynamiczny booking drużyn w TNA od tego w WWE może być mocną stroną federacji Dixie. W końcu na pewno chęć ponownego oglądania takich drużyn jak The Hardys czy właśnie ten szybszy i o wiele bardziej atrakcyjny styl prowadzenia walki między drużynami może przyciągnąć do ekranów więcej osób. Niekoniecznie wszystkich i nie sądzę, że nagle z tego powodu nawet najwięksi przeciwnicy Dixielandu zdecydują się przełamać jednak na pewno fani walk Tag Team'owych mogą czuć się zachęceni oraz zainteresowani gdy poczują głód po niekoniecznie dobrej, a może nawet powtarzalnej walce drużynowej z jednej z gal WWE. Czy to jest właśnie sposób dzięki, któremu TNA zachęci trochę fanów konkurencji do siebie?

Komentarze

  1. X Division i dywizja TT od zawsze odróżniały te dwie federacje. Skoro Xy są szmacone to właśnie trzeba stawiać na TT. I to TNA czyni od bodajże września 2014 r. Wszyscy chyba pamiętają świetną serię walk Hardasów z 3D i Wilkami. Do tego w rosterze nie brakuje osób, które w tej dywizji się odnajdą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście to co napisałem w artykule to nic nowego, ale nie byłem w pełni na bieżąco z produktem na spike TV więc pokusiłem się o ten, wydaje mi się dobry przykład. :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz